Witam na blogu
poświęconemu barbadoskiej
piosenkarce, znanej
każdemu z takich hitów jak
Umbrella, Diamonds,
Only Girl, We Fond Love.
Barbadoska do tej pory
zdobyła 8 nagród Grammy
i sprzedała 100 milionów
płyt na całym świecie.

niedziela, 06 stycznia 2008
"Teraz będę mordować!"

Nie ma dobrzej imprezy bez jej przebojów! Świat ciągle się nią zachwyca, a ona ma nowe, szalone plany...

Już dawno zostawiła w tyle swoje konkurentki, takie jak Beyonce i Shakira. Dominuje nie tylko na listach przebojów, ale i w przewodnikach mody i stylu. Niektóre gwiazdy wręcz nie pojawiają się na imprezach, jeśli na liście gości zobaczą jej nazwisko. Bo raczej kiepsko byłoby tak nagle stanąć obok niej i blado wypaść przy jej blasku... 19-letnia Rihanna ciągle się zmienia, co chwilę wymyśla swój wizerunek na nowo. I rzeczywiście, kto ją spotyka, zawsze jest porażony jej widokiem. W świecie muzyki ona rządzi. I wciąż nie ma dość. Teraz chce zostać aktorką i podbić Hollywood, o czym opowiedziała w specjalnym wywiadzie dla BRAVO.

BRAVO: Na każdej nowej sesji zdjęciowej wyglądasz super i jesteś taka wyluzowana! Prywatnie też taka jesteś?

Rihanna: (śmieje się) Tak, chyba tak. Robię takie wrażenie, bo po prostu dobrze czuję się we własnej skórze. Oczywiście miewam dni, kiedy jest mi ciężko, ale ogólnie jestem pozytywnie nastawioną osobą i staram się unikać stresu. Także w pracy - przecież powinna mi sprawiać przyjemność!

BRAVO: Ćwiczysz pozy przed lustrem?

Rihanna: Robiłam tak w dzieciństwie. Teraz już nie. Dzisiaj dobrze wiem, co robię i czego chcę. Sama wyszukuję sobie stroje do sesji fotograficznych. Sama podejmuję decyzje i słucham przy tym swojej intuicji. Do tej pory nigdy mnie nie zawodziła. Sama jestem sobie szefową! I przyznaję, że kiedy potem oglądam te swoje seksowne fotki, na przykład w BRAVO, jestem strasznie dumna. Lubię się pokazywać.

BRAVO: Czy zdarza się jednak, że nie jesteś tak opanowana?

Rihanna: Pewnie. Jestem strasznie niezdarna. Ciągle wypadają mi rzeczy z rąk i ciągle coś psuję. Ale nie przejmuję się tym. Jestem fajtłapą i sama się z tego śmieję!

BRAVO: Jaki masz patent na sukces?

Rihanna: No właśnie, nie traktuję się zbyt poważnie! Nie przejmuję się wpadkami. Poza tym jestem wdzięczna losowi. Codziennie dziękuję Bogu za to, że dane mi było odnieść sukces. A ja bardzo pragnę sukcesu i za wszelką cenę staram się być coraz lepsza.

BRAVO: Scena to Twój żywioł. Ale sama przyznałaś, że nie zawsze jesteś taka pewna siebie.

Rihanna: Na scenie czuję się rewelacyjnie. Te tłumy okazujące mi miłość są super! Ale parę sekund później, po każdym występie czuję się samotna. To dziwne uczucie...

BRAVO: Jak radzisz sobie z takimi dziwnymi uczuciami?

Rihanna: Przeżywam je w nocy, we śnie! Wszystkie moje sny kręcą się wokół kariery. Widzę w nich swoich tancerzy, swoje występy - śnią mi się nawet listy przebojów! Czasem aż budzę się zlana potem! Trochę to pokręcone, ale jakoś nie potrafię się pozbyć tych myśli.

BRAVO: Masz czasem dosyć kariery?

Rihanna: Nigdy, nawet przez chwilę nie żałowałam, że wyjechałam z rodzinnego Barbadosu do Stanów, żeby zostać piosenkarką. Ale jasne, czasami to wszystko mnie trochę przerasta...

BRAVO: Jakie masz teraz plany?

Rihanna: Chciałabym zająć się projektowaniem hiphopowych ciuchów dla dziewczyn. Ale przede wszystkim - zostać aktorką. Chodzę na kurs aktorski. Bardzo się przykładam do lekcji i muszę przyznać, że to wcale nie takie łatwe, jak myślałam. Śpiewanie to dla mnie rzecz naturalna, jak oddychanie. Bo robię to prawie od urodzenia. Jednak jako aktorka dopiero zaczynam. I podchodzę do tego zajęcia z dużym respektem. Ale czytam różne scenariusze, szukam dla siebie roli i w przyszłym roku chciałabym zacząć kręcić jakiś film!

BRAVO: Masz wymarzoną rolę?

Rihanna: Oj, tak! Chciałabym zagrać morderczynię! Taką totalnie pokręconą psychopatkę! To byłoby ciekawe, bo ja sama prywatnie jestem zupełnie inna.

BRAVO: Nie brakuje kolesi, którzy się wokół Ciebie kręcą: Josh Hartnett, Shia LaBeouf, Ja Rule, Chris Brown. A jednak wciąż jesteś sama...

Rihanna: Hm, zgadza się. Co prawda często chodzę na randki, ale nie mam ochoty wiązać się z chłopakiem, który nie jest dla mnie idealny. Jakoś ciągle przeżywam rozczarowania. Wolę więc być sama i czekać na tego właściwego faceta - który uszczęśliwi mnie na całe życie...

12:17, julialichon , News
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 grudnia 2007
Rihanna wkurzona

Rihanna i Josh Hartnett - byłaby z nich taka piękna para. Niestety barbadoska piękność wciąż jest singielką (dla niektórych to pewnie dobra wiadomość) i ma dość pogłosek o romansie z Joshem.
O tej parze zrobiło się głośno dwa miesiące temu, po imprezie w klubie Pink Elephant, na której to mieli całować się i obejmować. Rihanna początkowo zaprzeczyła doniesieniom o romansie, ale potem gazeta "Daily Mirror" zacytowała jej wypowiedź:
Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie jesteśmy kimś więcej niż tylko przyjaciółmi Zakochałam się w nim tak bardzo, jest uroczy. Jest taki gorący i słodki dla mnie. Kiedy się spotykamy, jest cudownie, choć to bardzo nowy związek.
Jednak Rihanna zaprzecza, że kiedykolwiek powiedziała coś takiego. Ma dość kojarzenia jej z każdym facetem, z którym rozmawia:
Oto, co stało się naprawdę. Poszłam do Pink Elephant, a potem zjawił się on. Nagle następnego dnia dowiaduję się, że całowaliśmy się i przytulaliśmy. Nie możesz nawet wyjść gdzieś z słynną osobą i dobrze się bawić, by ludzie nie zaczęli tworzyć bujd. No cóż, przynajmniej jest przystojny.
Taaa... zawsze mogło być gorzej. Wcześniej plotkowano o romansie Rihanny z takimi o 
mężczyznami jak Shia LaBeof oraz z Jay-Z, któremu gwiazda chętnie wypłakiwała się na ramieniu:
Jest po prostu niesamowitym mentorem. Zawsze do niego przychodzę, gdy mam problemy związane z pracą, a także z moim życiem prywatnym. Jest niebywały, ufam mu całkowicie.
Wszystko ładnie, pięknie. Tylko co na to Beyonce?
Należy do Beyonce, a ja jestem jego nową protegowaną. Kiedy widzimy się, mówimy sobie "cześć". Nie jesteśmy wrogami, ale przyjaciółkami też nie.
22:04, julialichon , News
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 grudnia 2007
Rihanna nie ufa facetom

Szczęśliwa Rihanna tuli się teraz do ukochanego Josha Hartnetta. Zdradza także powód, dla którego przez długi czas nie mogła znaleźć swojej drugiej połowy: facet to świnia!
Rihanna wiele razy podkreślała, że jest zapracowaną dziewczyną, która nie ma czasu na romanse. Poza tym jest przekonana, że większość mężczyzn nie wykazywała zainteresowania jej osobą, a jedynie sławą i bogactwem:
Zawsze miałam się na baczności przed mężczyznami, niezależnie od tego, kim są. Są ludzie, którzy kochają cię tylko dlatego, że jesteś sławna i atrakcyjna. Jednak bardzo dobrze znam się na ludziach i nie jestem naiwna.
Rihanna zdradza także swoją receptę na trzymanie się z dala od kłopotów. Jest nią bliska osoba:
Stąpanie twardo po ziemi w tym przemyśle zazwyczaj nie jest łatwe, ale jestem silna i kiedy czuję się zagubiona albo wpadam w depresję, wzywam moją najlepszą przyjaciółkę Melissę. Kiedy widzę ludzi zwracających się ku alkoholowi i narkotykom, wtedy wzywam Melissę. Pomaga mi.
17:05, julialichon , News
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 listopada 2007
Rihanna pomoże Amy Winehouse?

Rihanna postawiła sobie szczytny cel: chce pomóc Amy w odbudowaniu kariery i zerwaniu z narkotykami. Czy Winehouse powróci w wielki stylu?

Amy Winehouse przystopowała ostatnio ze swoją karierą i odsapnęła podczas wakacji na Karaibach. Wcześniej odwołała kilka koncertów, gdy skrajnie wyczerpana trafiła do szpitala. Brytyjskie gazety grzmiały o jej problemach z narkotykami i ciskały błyskawicami, gdy ich pierwsze strony wieńczyły zdjęcia Amy po bójce z mężem z dopiskiem ''Jeśli nie zabije się sama, to zrobi to jej mąż''. Jednak cokolwiek by o zachowaniu piosenkarki nie mówić, w muzycznym światku radzi sobie świetnie, o czym świadczą choćby trzy nominacje do MTV Video Music Awards, w tym dla artystki roku.

Choć na pierwszy rzut oka zawsze śliczna i błyszcząca Rihanna kompletnie różni się od zaniedbanej Amy, uwielbia swoja koleżankę po fachu. Zamierza postawić karierę Winehouse z powrotem na nogi, zabierając ją ze sobą w trasą koncertową. Jak powiedziała gwiazda:

Martwię się o Amy. Chciałabym, by miała się dobrze, ponieważ uwielbiam ją. W myślach nie wątpię, że wciąż może odnosić sukcesy w Ameryce, nawet jeśli jest uzależniona od narkotyków. Wspólna trasa koncertowa z nią w USA byłaby niesamowita. Pragnę, by przyłączyła się do mnie.

Kto wie, może Rihanna będzie miała zbawienny wpływ na Amy. Mamy tylko nadzieję, że Winehouse nie zabaluje za bardzo przed koncertami tak jak kiedyś.

21:12, julialichon , News
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 listopada 2007
Shut Up and Drive

17:07, julialichon , News
Link Dodaj komentarz »